Przejdź do głównej zawartości

Pod opieką księżyca



Pat Metheny należy do kurczącej się grupy artystów, którzy od dziesięcioleci nieustannie redefiniują granice muzyki jazzowej. Teraz legendarny wirtuoz gitary przypomina o sobie nową płytą MoonDial [2024], która formalnie rzecz ujmując, jest drugim solowym dziełem gitarzysty w ciągu ostatnich dwóch lat. Chociaż tytuł i wybitnie nocny klimat nagrań mogą sugerować podobieństwa do wydanego w ubiegłym roku zestawu Dream Box, to jednak premierowe wydawnictwo amerykańskiego twórcy oferuje innowacyjną brzmieniową jakość, tym razem opartą na daleko idącej modyfikacji nowego instrumentu.  

MoonDial jest albumem instrumentalnym nagranym wyłącznie za pomocą akustycznej gitary barytonowej skonstruowanej przez Lindę Manzer – bliską współpracowniczkę Metheny’ego i jedną z najbardziej rozchwytywanych lutniczek na świecie. W połączeniu z nowym rodzajem strun nylonowych wyprodukowanych przez specjalistyczną firmę z Argentyny nowa gitara muzyka nabrała niepowtarzalnych cech. Efektem jest instrument o głębokim, bogatym brzmieniu, który nadaje premierowym utworom odpowiedniej masy, przy jednoczesnym zachowaniu zwinności i subtelności. Słuchając MoonDial możemy odnieść mylne wrażenie, że w sesji wykorzystano, co najmniej dwie różne gitary i kontrabas. Doznania są spektakularne, a Matheny podekscytowany brzmieniem nowego instrumentu zrobił coś, czego nigdy wcześniej nie robił: wymyślił, nagrał i wydał nowy album w trakcie trwania trasy koncertowej promującej inne wydawnictwo.












Album eksponuje linie melodyczne i harmoniczne składowe, które Metheny buduje z precyzją mistrza. Jego zwinny styl gry, w którym niskie tony przypominają bas wygenerowany na odrębnym torze, pozwala na stworzenie bogatego polifonicznego efektu, w którym poszczególne rejestry gitary współgrają ze sobą w niezwykle harmonijny sposób. Utwór tytułowy jest doskonałym przykładem tej techniki. Metheny tworzy w nim wyrazistą melodię w średnim rejestrze, którą uzupełnia subtelnym kontrapunktem wyższych i niższych strun; ale przede wszystkim to kalejdoskopowa podróż przez różnorodne kompozycje, od nowych utworów, przez covery rocka, jazzu i standardów z Broadwayu, po ponowne interpretacje utworów własnych. Pomimo nastrojowej introspektywnej atmosfery, którą Metheny określa jako hard-core mellow, album niesie ze sobą eteryczny ładunek emocjonalny przewijający się przez całą twórczość gitarzysty.

Wyjątkowym momentem na płycie jest interpretacja utworu Chicka Corea – You’re Everything. Metheny zagęszcza oryginalną wersję nagrania, oddając jego emocjonalną głębię i przekształca intymność utworu w elegijny hołd dla zmarłej ikony jazzu. Jego interpretacja jest technicznym arcydziełem, które ukazuje wyjątkowy talent gitarzysty do łączenia złożoności ze zwięzłością. Jednak nie wszystkie utwory są tak drastycznie przekształcone. Dobrym przykładem jest standard Beatlesów Here, There and Everywhere, gdzie Metheny dodaje trochę melancholii, pozostawiając oryginalną melodię w nienaruszonym stanie. 

Najdłuższym utworem na płycie jest Falcon Love, pierwotnie skomponowany do filmu The Falcon and the Snowman. Jest to narracyjna kompozycja, która rozwija się w kilku sekcjach sugerujących różne drogi, jakie muzyka mogłaby obrać. Utwór wdzięcznie prowadzi słuchacza w kilku kierunkach naraz, stopniowo redukując główne wątki do esencjonalnego rdzenia. Złożoność nagrania tylko potwierdza, że zbliżający się do 70 roku życia Pat Metheny, nadal poszukuje i przekracza granice muzycznych fascynacji. Chociaż atmosfera MoonDial mogłoby sugerować spowolnienie, Metheny wciąż ma oczy skierowane daleko poza horyzont i jak zawsze z zapałem młodzieńca eksploruje nieznane mu terytoria, co tylko dowodzi, że nadal jest jednym z najbardziej innowacyjnych artystów ostatniego półwiecza. 


Modern Recordings, BMG 2024
Foto: Press

Komentarze

  1. Przyznam, że słucha się tego wybitnie dobrze + imponująca technika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego przecudne brzmienie instrumentu.

      Usuń
  2. < kantor wymiany >19 sierpnia

    Nigdy nie zapomnę jego krakowskiego koncertu bodajże z 2016 roku, a dwie ostatnie gitarowe płyty Matheny'ego tylko utwierdzają mój szacunek do wielkiego kunsztu tego wybitnego artysty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobec tego zapraszam do Forum Muzyki we Wrocławiu 6.10.2024

      Usuń
    2. < kantor wymiany >19 sierpnia

      Akurat śledzę temat. Do Katowic miałbym bliżej, ale do końca listopada będę poza krajem.

      Usuń
  3. Bartek Sikora20 sierpnia

    Wspaniały instrument wyrychtowała Linda Manzer naszemu ulubionemu mistrzowi gitary.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rockmaniak20 sierpnia

    Pewnie nie byłoby tak spektakularnego efektu "wow", gdyby nie umiejętności Matheny'ego, a te momentami zwalają z nóg.

    OdpowiedzUsuń
  5. P-a-c-y-f-a20 sierpnia

    Melancholia jakby późnowrześniowa :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz