Nawet jednodniowy wypad nad wodę potrafi zmienić perspektywę. Lato powoli ustępuje miejsca jesieni, ale nie poddaje się jeszcze zupełnie. Powietrze jest rześkie, lecz wciąż przesiąknięte wspomnieniem ciepłych dni. Koniec sierpnia ma w sobie coś z melancholii, świadomości cichego przemijania, które jednak nie budzi smutku, a raczej refleksje nad ulotnym pięknem każdej chwili. W tej magicznej symetrii jezioro zdaje się tętnić własnym życiem. Drobne zmarszczki fal zdradzają tajemnice ukrytego ruchu, jakby sam czas przemykał pomiędzy ich grzbietami. Odczucie spokoju jest niezwykle intensywne, przerywane jedynie szumem sitowia, krzykiem ptactwa, czy szelestem opadających liści, które dostojnie dryfują na wodzie niczym statki na bezkresnym oceanie. Jeśli do skupionych obserwacji cudów natury dodamy odpowiednio dobraną muzykę, efekt może nas mile zaskoczyć, wzmacniając głębię terapeutycznych doznań.
Na tę wybitnie przyrodniczą okoliczność wybrałem dwa pojedyncze utwory iluzorycznie oddające klimat zastanego miejsca. Powyższa kompozycja M6 pochodzi z podwójnego zbioru Chihei Hatakeyama & Shun Ishiwaka – Magnificent Little Dudes Vol. 1-2 [2024], dwóch japońskich twórców obecnie związanych z londyńską wytwórnią Gearbox Records. Chihei Hatakeyama, czołowa postać japońskiego ambientu łączy tutaj siły z Shun Ishiwaką z Hokkaido, jednym z najbardziej płodnych perkusistów współczesnego jazzu. Artyści poznali się podczas występów na żywo w radiu. Chemia między muzykami była natychmiastowa. Psychoakustyczne rozważania oraz intuicyjna spontaniczność są wspólnym mianownikiem rozległego spektaklu opartego na czerpaniu inspiracji z pór roku, miejsca, nastroju i pogody. Zawieszoną w czasie i przestrzeni, niesioną na fali ambientu kompozycję M6 wspomagają punktowe muśnięcia klawiszy fortepianu. Brzmienie instrumentu jest ciche, perliste, filigranowe, jakby chciało nas zahipnotyzować magią chwili, albo przenieść do świata wyższej duchowości.
Z kolei amerykański gitarzysta Guy Blakeslee, znany przede wszystkim jako lider kalifornijskiego zespołu Entrance, w solowym debiucie Extravision [2024] proponuje słuchaczom podróż w głąb świadomości, przekraczając granice muzyki, jaką znał do tej pory. Blakeslee tuż po wypadku mającego miejsce kilka lat temu, rozpoczął proces rekonwalescencji, który odcisnął wyraźne piętno na jego twórczości. Extravision jest głębokim, terapeutycznym doświadczeniem zgrabnie łączącym elementy ambientu i struktur dźwiękowych głęboko zakorzenionych w tradycji amerykańskiego folku, ale czternaście instrumentalnych utworów płyty niełatwo przypisać do konkretnego gatunku. To muzyka rozciągająca czas i przestrzeń, pozwalająca na kontemplację i introspekcję.
W nagraniu Celestal Radiance, które pozwoliłem sobie zacytować, Blakeslee wykorzystuje gitarę w oszczędnym, przemyślanym kontekście. Zamyślone powtórzenia świetlistych strun przypominają refleksy tafli wody odbijającej światło zachodzącego słońca, co wnosi poczucie ulgi i spełnienia. Jest to moment, nie tylko podkreślający kontrast między ciszą a dźwiękiem, ale także odzwierciedlający osobistą transformację artysty: utratę świadomości, doświadczenie nieliniowego czasu, zaczynanie wszystkiego od nowa, śledzenia swoich kroków i ponowne wytyczanie realistycznych celów. Jednak kluczowym elementem płyty jest atmosfera stworzona z niesamowitą precyzją. Każda nuta zdaje się być na swoim miejscu, każda pauza ma swoje uzasadnienie, a całość buduje metafizyczną panoramę dźwięków, w których można się zatracić.
Hatakeyama & Shun Ishiwaka – Magnificent Little Dudes Vol. 1-2
Gearbox Records, 2024
Guy Blakeslee – Extravision
Leaving Records, 2024
Foto: Alan Foulkes
No, no, ale dzisiaj gospodarz mnie podkręcił. W zbliżający się weekend ma być pięknie. Planuję więc długą rowerową wyprawę, a o wielką wodę również zamierzam zahaczyć. Przyda się taka muzyczna zakładka.
OdpowiedzUsuńCo za wrażliwość .....
OdpowiedzUsuńUcieszył mnie Twój powrót do wartościowej elektroniki.
OdpowiedzUsuńJak zdążyłem się zorientować obie płyty dopiero mają się ukazać?
Zgadza się. Oficjalna premiera wydawnictw 18 października.
UsuńRefleksyjna muzyka i sugestywna pocztówka na pożegnanie wakacji. Ładne!
OdpowiedzUsuńNa "Extravision" czekam z niecierpliwością.
OdpowiedzUsuńWłaśnie krążymy z przyjaciółmi po Battersea Park w Londynie niedaleko mojej dzielnicy. Jest wielka woda, ptactwo, oswojone sarny i gdzieniegdzie opadające liście. Zapodane kawałki pasują idealnie. Aż się wierzyć nie chce, że dzisiaj już wrzesień :)
OdpowiedzUsuń