Dla sympatyków muzyki rockowej, którzy o działalności brytyjskiej formacji Pohl mają raczej mgliste pojęcie, trzeba na wstępie wyjaśnić, że mamy tutaj do czynienia z lokalnym, undergroundowym projektem stworzonym przez gitarzystę i wokalistę Willa Pearce'a oraz perkusistkę Lindę Westman, którzy w swoim rodzinnym mieście Sheffield od dekady eksperymentują z garażową odmianą psych rocka, udokumentowaną czterema singlami, począwszy od Pohlsmoker EP [2012].
Eksperymentalną twórczość duetu można zamknąć w sformułowaniu "wszystko, naraz", bo w gruncie rzeczy wiemy czego się spodziewać – aż do momentu, gdy okazuje się, że jednak nie wiemy. Chociaż pejzaż dźwiękowy Pohl odważnie balansuje na granicy hardcore'u i doom metalu przeplatanego elementami psychodelii – co już na wstępie sugeruje niebywały poziom szaleństwa, to jednak kierunek, w jakim podąża każde z dziewięciu nagrań debiutanckiej płyty Pohl – Mysteries [2024] niejednokrotnie potrafi zaskoczyć falującą zmiennością melodii, rytmów i brzmień.
Album otwiera utwór Narrator, który wciąga słuchacza w maniakalny klimat duetu, oferujący kulminacyjny refren i zakręcony groove. Kolejny utwór God, utrzymany jest w podobnym duchu, ale z bardziej surowymi riffami i hipnotyzującymi wokalami bezpośrednio odwołującymi się do katolickiej formy indoktrynacji religijnej, w jakiej został wychowany Will Pearce. Wyróżniająca się kompozycja The Whale potęguje wspomniane wcześniej elementy i przenosi słuchacza do glamrockowego świata dźwięków przypominających zawiłe misterium. Z kolei Untitled II na chwilę przerywa rockowe wzmożenie. Migotliwa dźwiękowa poświata i drugoplanowy monolog przypominający modlitwę, oferuje krótką chwilę wytchnienia. Na wyróżnienie zasługuje również układ melodyczny nagrania Cellar Head zbudowany na zaczepnych gitarowych riffach, które w kompozycji Pergamon nabierają bardziej uskrzydlonych mrocznych akcentów, przechodzących w shoegaze'owy chaos finałowego utworu End.
Mysteries zostało nagrane w przydomowym studiu Cool World należącym do duetu i zmiksowane przez współpracownika i producenta Wayne'a Adamsa. Zapis ścieżek instrumentalnych w bliskim zasięgu mikrofonów wyraźnie skraca dystans i sprawia wrażenie jakbyśmy przylegali do członków zespołu stłoczeni w ciasnym pomieszczeniu, w którym muzyka spływa niemalże ze ścian. Każdy utwór niesie w sobie coś mrocznego, prowokacyjnego, a zarazem przyciągającego uwagę. Gitarowe akordy współzawodniczą tutaj z perkusyjnym atakiem, podczas gdy ścieżki wokalu próbują znaleźć swoje miejsce we wnętrzu instrumentalnego ognia. Pohl debiutuje projektem, który bez ogródek podkreśla, kim są od samego początku. Brzmieniowa wizja zespołu nigdy nie była bardziej klarowna, ale teraz wymaga nieco większego skupienia. Słuchacze zainteresowani rockiem alternatywnym, nie będą mieli z tym wielkiego problemu.
Wrong Speed Records, 2024
Foto: Chemical Messiah
Coś jak wczesny ... Jane's Addiction?
OdpowiedzUsuńTomasza słuch nie myli. W niektórych fragmentach i owszem.
UsuńBrzmienie, produkcja i niektóre pomysły nawet fajne, ale mogliby je trochę bardziej rozwinąć.
OdpowiedzUsuńAlbum wyłącznie do głośnego słuchania!
Nie powiem, Revelation nawet chwytliwy :)
OdpowiedzUsuńNarrator, Cellar Head i The Whale też niezłe.
Usuńdosyć wtórne, ale na ucho siada
OdpowiedzUsuń