Mający w ofercie takie zespoły jak The Velvet Underground, Blondie, Interpol czy Sonic Youth, Nowy Jork aspiruje do jednego z najważniejszych ośrodków twórczości muzycznej na całym świecie. Been Stellar – uzdolniony kwintet wyłaniający się z mrocznych zaułków tego miasta, podobnie jak ich wielcy poprzednicy próbuje nim zawładnąć. Album Scream from New York [2024] jest jednym z najciekawszych debiutów rockowych na finiszu pierwszego półrocza. Skoncentrowany, zwięzły, falujący z niesamowitą energią, łączący chwytliwe melodie z surową mocą, obejmującą sterylne wymogi środowiska studyjnego, jak również koncerty na żywo. Dziesięć utworów płyty stara się uchwycić nieobliczalną naturę brutalnej metropolii, w której czułość jest deficytową cnotą. Been Stellar znajdują natchnienie w nihilistycznych obserwacjach świata zewnętrznego, balansując między hałaśliwym brzmieniem a zdesperowaną próbą rozładowania nabrzmiałych emocji.
Przywołując dźwięki nowojorskich luminarzy Been Stellar odszedł – choć nie całkowicie od swojego wczesnego brzmienia. Pod czujną ręką brytyjskiego producenta Dana Careya, podkręcony chaos w utworach takich jak Can’t Look Away czy I Have The Answer nadal czerpie z wpływów shoegaze, ale sonicznym domem albumu jest neutralny grunge, który flirtuje z elementami garage rocka i postpunku. W singlu Passing Judgment promującym płytę, młodzi amerykanie odkrywają, że dziedzictwo brexitu Borisa Johnsona pozostawiło tak samo niezatarte ślady jak prezydentura Donalda Trumpa. Podobny bałagan po obu stronach oceanu niemal na bieżąco dostarcza teksty dla Sama Slocuma – wokalisty zespołu. Porywająca instrumentacja nagrania kontrastuje z mrocznymi partiami basu Nico Brunsteina, ale w młodzieńczej mentalności Been Stellar zawsze pozostaje nuta nadziei, co pozwala grupie identyfikować się z twórczością idealistów z początku lat 90. To koniec świata, a ja czuję się dobrze – intonuje Slocum w utworze tytułowym, jakby celowo chciał się odizolować od zastanej rzeczywistości, która nie ma niczego do zaoferowania.
Kompozycja Pumpkin to nocne sumienie Nowego Jorku oświetlone lampką nocną i długimi cieniami. Bezpiecznie jest tylko w domu. Na zewnątrz, tuż za rogiem czyha już niepewność. Na rytmicznych krokach perkusistki Laili Wayans, gitarzyści Nando Dale i Skyler Knapp wyplatają dźwiękową kolczugę zaciskającą się wokół kojących słów Sama Slocuma, ale nawet w tej nierównej walce nadzieja wciąż pozostaje niezachwianym motywem. Z kolei breakbeatowy napęd utworu All in One pod naporem shoegazowej ściany gitar zdaje się być bliski załamania, podczas gdy grzmiąca ścieżka wokalu próbuje pozostać w naszych głowach na zawsze. Album finalizuje medytacyjny utwór I Have the Answer, w którym wszystkie emocjonalne składniki Scream from New York odbijają się od siebie w pochodzie triumfalnej błogości. Zaraz po premierze płyty, Been Stellar wyruszają w trasę koncertową z IDLES. To wielka szansa, aby uwiarygodnić się na żywo. Oby lepiej radzili sobie z presją branży niż ich starsi koledzy. Przedwczesny koniec pięknego snu byłby wielką stratą.
Dirty Hit, 2024
Foto: Sam Keeler
Been Stellar nie jest dla mnie jakimś epokowym odkryciem, ale w tym co robią są przynajmniej szczerzy, a to daje się wyczuć już od pierwszego kawałka. Jest OK!
OdpowiedzUsuńBardzo wątpię, czy New York poczuje się wstrząśnięty tymi numerami (prędzej może Seattle).
OdpowiedzUsuńAle niech dzieciaki się bawią. Może w przyszłości coś się z tego urodzi, bo mniej więcej połowa płyty jest całkiem znośna.
grunge'u podobnie jak koła nie da się wymyślić na nowo. może jest sprawnie, energetycznie i powiedzmy wiarygodnie, ale czterech liter ekipa nie urywa
OdpowiedzUsuń