Przejdź do głównej zawartości

Nala 2.0



Endlessness [2024], drugi album Nali Sinephro jest kontynuacją brzmienia zapoczątkowanego na jej debiutanckiej płycie Space 1.8 [2021], ale z jeszcze bardziej rozbudowaną strukturą aranżacyjną. Belgijka urodzona i wykształcona w Brukseli, a obecnie rezydująca w Londynie, znana jest z łączenia eksperymentalnej elektroniki z wpływami spiritual jazzu z przełomu lat 60 i 70. Jej twórczość z powodzeniem wpisuje się w ruch odnowy sceny jazzowej Londynu, animowanej przez tej klasy artystów, co Shabaka Hutchings czy Nubya Garcia, z którymi Sinephro regularnie współpracuje. 

Na liście współtworzących album pojawia się wiele współczesnych gwiazd londyńskiego jazzu, między innymi wspomniany Garcia, saksofonista James Mollison z Ezra Collective, liderka Kokoroko Sheila Maurice-Grey oraz perkusista Morgan Simpson z zespołu Black Midi. Zawartość płyty sugeruje dźwiękową podróż o medytacyjnym, kojącym charakterze. I chociaż są momenty, które rzeczywiście oferują refleksyjny ton w utworach Continuum 4 i Continuum 5, gdzie delikatne partie fortepianu i elektroniki współgrają z saksofonem Garcii – to jednak Endlessness w swojej złożoności przemyca znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.

Nala Sinephro doskonale potrafi operować napięciem między różnymi elementami muzycznymi. Na przykład w Continuum 1 syntezatorowe dźwięki pulsują w metronomicznym rytmie, podczas gdy bębny Simpsona zmieniają tempo i styl, tworząc efekt, który zdaje się być oderwany od elektronicznego podkładu. Ten rodzaj tarcia między zaprogramowaną elektroniką a żywymi instrumentami jest stałym motywem nadającym płycie dużo nieprzewidywalnych cech. Elektroniczne brzmienia syntezatorów bywają szorstkie i ascetyczne, co kontrastuje z ciepłymi dźwiękami instrumentów akustycznych. Przykładem może być Continuum 8, gdzie syntezatorowe tło zderza się z powolnym funkowym rytmem perkusji, a potem z dyskretnie przemyconymi elementami reggae. Kompozycje albumu bywają ulotne i piękne, jednak Sinephro celowo wprowadza do ich szlachetnego tonu pewien rodzaj dyskomfortu. Elektronika i orkiestracje – choć bujne i melodyjne, czasami dominują nad innymi instrumentami, a w niektórych fragmentach – jak w Continuum 3, wywołują wrażenie poruszenia zakłócającego brzmienie harfy, zazwyczaj kojarzonej z anielskim uniesieniem.

Endlessness jest albumem głęboko immersyjnym, ale nie sprzyja biernemu słuchaniu. Zamiast odprężającej muzyki Sinephro oferuje pełną nieprzewidywalnych zwrotów akcji podróż, która zaskakuje słuchacza na każdym kroku. Nawet najbardziej dramatyczne momenty, jak kulminacja w Continuum 10 z wybuchową perkusją Natcyeta Wakili, zachowuje pewną melodyjność i harmonię, ale zawiera również warstwą niepokoju utrzymującą słuchacza w ciągłym napięciu. Tak więc drugi album Nali Sinephro przynosi więcej niż jednowymiarowe piękno. Jego siła tkwi w złożoności i wielowarstwowości, a każdy utwór oferuje nowe odkrycia. To fascynująca, niemal mistyczna podróż przez cykle istnienia, których wciągająca moc nie polega tylko na kojących harmoniach, ale również na głębokiej intelektualnej stymulacji. To właśnie ta osobliwa, kreatywna, pokerowa złożoność nagrań dodaje Endlessness magicznych właściwości.

 

Warp Records, 2024
Foto: Theo Cottle

Komentarze

  1. STRADIVARIUS10 września

    Na "Endlessness" Sinephro urosła jak na drożdżach. Dobroć w czystej postaci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Angażujący, bardzo dobrze nagrany album pięknie rozwijający motywy stylistyczne zapoczątkowane trzy lata temu przez Sama Shepherda z Floating Points i Pharoaha Sandersa.

    OdpowiedzUsuń
  3. < kantor wymiany >10 września

    Koncert, koncert ......... marzy mi się koncert!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sprawdziłem. Najbliższe cztery to Belgia, UK i Włochy - niestety.

      Usuń
    2. P-a-c-y-f-a10 września

      Londyn, 18 października, Barbican Centre. Może się uda :)

      Usuń
    3. < kantor wymiany >10 września

      Trzymamy kciuki

      Usuń

Prześlij komentarz