Przejdź do głównej zawartości

Kto to zrobił?



Pod pseudonimem Adeline Hotel, brooklyński artysta Dan Knishkowy stworzył kilka płyt, które znajdują otwartą przestrzeń między indie rockiem, folkiem i innymi gatunkami, zbyt egzotycznymi, by je oznaczyć prostymi etykietami. Weźmy taki Solid Love [2020], który brzmi jak wartościowy zestaw nieopublikowanych kompozycji Jeffa Tweedy’ego. Z kolei Good Timing [2021] jest instrumentalnym zbiorem hipnotyzujących utworów na gitarę akustyczną. Wydany jeszcze w tym samym roku The Cherries Are Speaking [2021] przywołuje jazzujący klimat albumu Vana Morrisona – Astral Weeks, a  to tylko wyrywkowe, bardzo powierzchowne spostrzeżenia.

Nowy album Adeline HotelWhodunnit [2024] wbrew tytułowi, który pochodzi od angielskiego zwrotu Who done it?, czyli Kto to zrobił?, mylnie sugerującego detektywistyczną zagadkę koncentrującą się na stopniowym odkrywaniu tożsamości sprawcy, w rzeczywistości dotyczy emocji związanych z ostatecznym zakończeniem związku. Jednak Whodunnit nie jest typowym albumem rozstania. Knishkowy zamiast goryczy i żalu, proponuje refleksję, przebaczenie i poszukiwanie sensu w minionych relacjach. Centralnym elementem płyty jest gitara akustyczna i autorskie teksty zręcznie prowadzone przez stonowane instrumentarium. W składzie zespołu znaleźli się Winston Cook-Wilson na klawiszach, Sean Mullins na perkusji, Carmen Quill na kontrabasie oraz wokalistki Jackie West i Katie Von Schleicher. Dyskretna obecność wymienionych muzyków sprawia, że płyta zyskuje na głębi i emocjonalnej sile.

W warstwie lirycznej Knishkowy porusza temat akceptacji straty. Jego teksty są pełne elokwencji i czułości, co sprawia, że słuchacz staje się niemal uczestnikiem opisywanych historii. Żal nadchodził i wiedziałem o tym – artysta śpiewa w utworze tytułowym, koncentrując się na konieczności przejścia przez szereg nieprzyjemnych chwil. Towarzyszące mu pianino Cook-Wilsona i kobiece chórki potęgują emocjonalne oddziaływanie tego utworu. W dalszej części albumu Knishkowy demonstruje swoją muzyczną wszechstronność, czerpiąc inspiracje z folku, alt-country i jazzowych kluczy. Na przykład w utworze I Will Let Your Flowers Grow delikatny folkowy motyw wprowadza melancholijny, a jednocześnie afirmujący nastrój. To jeden z tych momentów, w których zespół wydaje się dawać artyście przestrzeń i ciepło pozwalające kontynuować opowieść z godnością i wdziękiem. 

Liryczna strona wszystkich nagrań jest wielkim atutem płyty. Knishkowy z niezwykłą precyzją oddaje subtelności relacji międzyludzkich. Isn’t That Enough?, to doskonały przykład jego zdolności do tworzenia tekstów, które są zarówno poetyckie, jak i uniwersalne: Poza tą stroną mnie, którą ci pokazałem, pozwoliłaś mi być, czy to nie wystarczy? – pyta artysta, badając granice oszukiwania się w związkach. W utworze How Did I Get So Lucky Knishkowy wprowadza cząstki nagrań terenowych, tworząc ciepłą oniryczną atmosferę, podczas gdy Joy zachwyca subtelnym połączeniem eterycznych wokali i falujących psychodelicznych efektów. Zamykający album Possible Lives to swoista kontemplacja na temat alternatywnych ścieżek życiowych, a zarazem hołd dla folkowych struktur i syntezatorowych tekstur, które były istotnym elementem wcześniejszych prac nowojorczyka.

Pełen introspekcji i zrozumienia Whodunnit unika łatwych odpowiedzi i prostych rozwiązań. Knishkowy eksploruje emocjonalne meandry związków międzyludzkich, ale zamiast osądzać, oferuje słuchaczowi miejsce na własne refleksje. Trudność z natychmiastową klasyfikacją stylistyczną płyty jest jej wielką zaletą. To nie jest album, który natychmiast przyklei się do ucha. Poszczególne utwory domagają się kilku przesłuchań, zanim słuchacz odkryje wszystkie subtelności ukryte między nutami. Warto ich poszukać.


Ruination Record, 2024
Foto: Chris Bernabeo

Komentarze

  1. Ola i Maciek13 października

    Mój mąż twierdzi, że Dan Knishkowy wygląda jak Messi - więc podobać się musi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P-a-c-y-f-a13 października

      Coś w tym jest ...... no i argument nie do obalenia :)

      Usuń
  2. < kantor wymiany >15 października

    Na "Whodunnit" natknąłem się kilka dni temu. Najpierw album zignorowałem, potem przykleił się do mnie utwór tytułowy, a wieczorem zawartość płyty w dużej części już mną zawładnęła. Bardzo lubię takie niespodzianki. Zatrzymał mnie również instrumentalny "Good Timing", do którego linkujesz. Jestem zaskoczony atmosferą tej niepozornej płyty. Przyjemna rzecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Good Timing wyskoczył mi trochę jak królik z kapelusza, przy okazji rozpoznania twórczości Knishkowego. Też byłem zaskoczony. Pamiętam, jak kilka dni temu późnym wieczorem płyta ładnie się otworzyła i już została w moim zbiorze.

      Usuń

Prześlij komentarz