The Smile, zespół stworzony przez członków Radiohead – Thoma Yorke'a i Jonny'ego Greenwooda z udziałem perkusisty jazzowego Toma Skinnera, dziesięć miesięcy po premierze Wall of Eyes [2024] ujawnia nowy album Cutouts [2024]. Płyta jest istotnym uzupełnieniem ścieżki dźwiękowej wyznaczonej przez poprzednie wydawnictwo i jak wskazuje tytuł, jest zbiorem utworów pochodzących z różnych okresów twórczości grupy zarejestrowanych na tej samej sesji.
Cutouts jawi się jako bardziej różnorodny stylistycznie z utworami o dłuższej historii. Nagrania takie jak Tiptoe czy Eyes & Mouth rozwijały się przez wiele lat i wielokrotnie zmieniały swój charakter, zanim nabrały ostatecznej wielowarstwowej głębi, której nie sposób przeoczyć. Na przykład kompozycja Bodies Laughing finalizująca album, sięgająca korzeniami 2005 roku, niesie ze sobą rodzaj ponadczasowej melancholii, która jest jednym ze znaków rozpoznawczych Yorke'a. Jednocześnie atmosfera nagrań pozostaje zadziwiająco błyskotliwa, zręcznie ożywiana przez innowacyjne aranżacje Jonny'ego Greenwooda, który w utworach takich jak Instant Psalm czy No Words odważnie eksperymentuje z nowymi brzmieniami.
The Smile odnaleźli przestrzeń dla twórczej wolności, która zdaje się odzwierciedlać ich głębsze pragnienie eksperymentowania poza ramami wielkiego, często przytłaczającego projektu, jakim jest Radiohead. Jest to najbardziej widoczne, gdy obserwujemy zespół na scenie. W szczególności Yorke wydaje się uwolniony od ciężaru bycia liderem legendarnej grupy. Jego radosna, uśmiechnięta twarz i basowe riffy swobodnie owijające się wokół zawiłości Skinnera i Greenwooda mówią same za siebie. Jeśli słuchacz nie oczekuje od The Smile wielkiego patosu, ale raczej przyjemności z odkrywania nowych współczesnych brzmień, Cutouts na pewno go nie zawiedzie.
XL Recordings, 2024
Foto: Rock Cult Media
Nie wiem, co zrobić z tą płytą. Na Cutouts brakuje mi utworu szczególnie wyróżniającego, czegoś na miarę "Speech Bubles", "Bending Hectic" czy "Wall of Eyes". Przy tej klasie muzyków satysfakcja dotycząca jedynie zabawy biegłością instrumentalną i aranżacyjną to jednak trochę za mało. "Instant Psalm" to świetny kawałek, a na "Zero Sum" i "The Slip" są naprawdę fajne chwile, ale za każdym razem, gdy wchodzę w dobrze zapowiadający się utwór, a ten zamienia się w coś innego – tracę cierpliwość. Tym razem małe rozczarowanie, nawet tekstami.
OdpowiedzUsuńchłopaki świetnie się bawią badając granice akceptacji snobistycznej prasy muzycznej i najwierniejszych fanów
OdpowiedzUsuńJak zawsze, przesadzasz :)
Usuń