Obchodzony pod koniec września Mabon, oznacza Jesienną Równonoc i jest znaczącym wydarzeniem w Kole Roku – cyklicznym kalendarzu kultywowanym w wielu tradycjach duchowych opartych na naturze. Jako drugi z trzech festiwali żniwnych Mabon reprezentuje czas równowagi, w którym dzień i noc są równe i służy jako chwila refleksji nad obfitością dóbr zgromadzoną przez cały rok. Jest to okres wyrażania wdzięczności, oceny rozwoju osobistego oraz przygotowania się do wewnętrznego wyciszenia, które przynosi ciemniejsza połowa roku. W kontekście Koła Roku Mabon oznacza przejście od żywotności lata do introspektywnej natury jesieni, przypominając nam o trwających cyklach życia, śmierci i odrodzenia, które rządzą zarówno Ziemią, jak i naszymi osobistymi wyborami.
Wprawdzie obrządki festiwalu Mabon mamy już za sobą, ale to wcale nie przeszkodziło szwedzkiej, anonimowej formacji Goat z zapamiętaniem kultywującej pogańskie tradycje, dostarczyć swoim fanom odpowiednią ścieżkę dźwiękową przygotowaną na okres chłodniejszych miesięcy. Goat od lat jest znany z umiejętności łączenia eklektycznych stylów muzycznych w transowe, niemalże duchowe przeżycia. Ich najnowszy, pozbawiony tytułu album jest kontynuacją podróży w głąb muzycznych światów pełnych szamańskich rytmów, wybuchowych jamów oraz inspiracji z różnych kultur, które łączą się w wielobarwny psychodeliczny kolaż.
Album otwiera utwór One More Death, który natychmiast wciąga słuchacza w świat gęstych, ziemistych rytmów obiecujących energetyczną podróż. Na nowej płycie Goat swobodnie czerpie z afrykańskich tradycji kulturowych, funkowych wibracji, bliskowschodnich tonów, a nawet hip-hopowych rytmów, jak w utworze Zombie. To muzyka, która jest głęboko uduchowiona, a jednocześnie odurzająca, jak na przykład Ouroboros zamykający album siedmiominutową transową eksplozją, pełną jazzowych odniesień i psychodelicznych odlotów. Pomimo różnorodności stylów, to, co wyróżnia twórczość Goat, to umiejętność tworzenia muzyki nieznającej granic kulturowych czy ograniczeń gatunkowych. Swobodnie traktowana mapa dźwięków z różnych zakątków świata sprawia, że muzyka Szwedów nabiera wyjątkowych cech. Utwory takie jak Goatbrain czy Frisco Beaver są niemalże gotową instrukcją zachęcającą fanów do wyjścia na parkiet.
W tych niespokojnych czasach Goat oferuje coś więcej niż tylko muzykę – to duchowa ucieczka, hedonistyczna celebracja niezmiennie przypominająca, że muzyka ma moc jednoczenia i odrywania od rzeczywistości. To obowiązkowa pozycja dla sympatyków psychodelii, funkowych rytmów i każdego, kto szuka muzyki o powiększonym wolumenie znaczeń i mocy.
Rocked Recordings, 2024
Foto: Andreas Johansson
Nie powiem, inwencji im nie brakuje. Fajne mają odpały!
OdpowiedzUsuńGitara w "Dollar Bill" też nieźle wymiata
OdpowiedzUsuńW One More Death również.
UsuńGoat chwilami zagina czasoprzestrzeń i przenosi nas do San Francisco drugiej połowy lat 60 i
OdpowiedzUsuńrobią to całkiem przekonująco.