Przejdź do głównej zawartości

Atlas tradycji i eksperymentów


Słoweńskie trio Širom wracają z albumem In The Wind Of Night, Hard-Fallen Incantations Whisper [2025] potwierdzającym ich wyjątkową pozycję w odtwarzaniu i pielęgnowaniu folkowych tradycji. Samo Kutin, Ana Kravanja, Iztok Karon po raz kolejny dowodzą, że ich twórczość to nie etykieta a metoda patrzenia na muzykę: zakorzenioną, lecz niezakutą w skansen, czułą na przeszłość, a zarazem odważnie patrzącą w przyszłość. Ta płyta jest dziełem dojrzałym, gęstym i wyjątkowo spójnym. Przypomina rodzaj muzycznego atlasu wskazującego szlaki biegnące od lokalnych tradycji, po współczesne spojrzenie na świat zewnętrzny.

Brzmienie Širom powstaje z ręcznie wykonanych instrumentów, z przedmiotów znalezionych, z materii akustycznej rezonującej z ciałem i powietrzem, ale forma tych nagrań podpowiada bardziej współczesne pokrewieństwa. Słoweńskie trio myśli jak twórcy muzyki elektronicznej: budują dramaturgię z niewielkich zmian, z minimalnych przesunięć harmonii, wysokości barwy i pulsu. Kolejne warstwy nie uzupełniają aranżacji, raczej rozrastają się jak fraktale – w drobnych odchyleniach nagle zmieniających trajektorię całego utworu. To nie jest folktronica w studyjnym wydaniu z bezpiecznie domkniętymi loopami. Słychać to w chwiejnym sposobie, w jaki dźwięk odbija się od membran, ścian, litego drewna, ale też jak artyści słuchają siebie nawzajem. Jeśli szukać punktów odniesienia możemy tu myśleć o twórczości improwizatorów modularnych: o logice drobnych korekt, które w pewnym momencie kumulują się w euforyczny przełom. Różnica i zarazem przewaga Širom polega na fizyczności. Uderzane, szarpane, dmuchane instrumenty niosą ze sobą dotyk, opór materii, potknięcia, które są ludzkie, a zarazem poruszające. Kulminacją tak ustawionej estetyki jest monumentalny The Hangman’s Shadow Fifteen Years On – dziewiętnastominutowy mroczny epizod, który flirtuje z dronem, ale nigdy nie rozpływa się w nicości. Trzyma go w ryzach wewnętrzny, miarowy puls – coś jak cichy metronom wpisany w tkankę utworu. To właśnie dzięki temu napięcie rośnie organicznie, bez doklejania efektów. Z kolei No One’s Footsteps Deep In The Beat Of A Butterfly’s Wings już po minucie nabiera lekkości: melodie delikatnie rozpinają skrzydła, a zespół pozwala im unosić się na fali subtelnych zmian. 

Širom mają także wyjątkowy dar do opowieści pozamuzycznych. Rozbudowane, niemal barokowe tytuły są nie tylko igraszką wyobraźni, ale precyzyjnie podsuwają słuchaczowi wskazówki, przez które warto patrzeć. Tiny Dewdrop Explosions Crackling Delightfully rozświetla się jak przebłysk jutrzenki – gdy po sześciu minutach tempo przyspiesza, słychać niemal śmiech, radość z samego ruchu. Curls Upon The Neck, Ribs Upon The Mountain przywołuje surowe piękno górskich grzbietów: niskie, podskórne dudnienie kontruje tu wysoki ton smyczków – spór żywiołów zostaje rozegrany na czysto akustycznym polu bez protez elektroniki, a jednak z podobną intensywnością. W finałowym utworze For You, This Eve, The Wolves Will Be Enchantingly Forsaken pojawiają się głosy – ciepłe, a jednak podszyte tęsknotą. W tle wybrzmiewa dedykacja dla Boruta Planinca, przyjaciela grupy i budowniczego instrumentów, który niedawno odszedł. Być może stąd ten cień żałoby delikatnie rozlany po całej płycie.

Warto też odnieść się do idei "wyimaginowanego folku" często przywoływanego przez słoweńskie trio. Dla jednych to pojęcie kusząco szerokie, dla innych zbyt swobodne. W rzeczywistości jego sens jest zarazem polityczny, edukacyjny i estetyczny. Širom przypominają, że tradycja nie jest zastygłą skamieliną a żywym ruchem; że nie należy do żadnej frakcji, która chciałaby ją zredukować do znaku tożsamości. Jednocześnie praktyka tria dotyka lokalnych zwyczajów: tęskni za dawnymi opowieściami, wykorzystuje pogańskie rekwizyty, lubi odludne pejzaże i dziwy natury – a mimo to nie popada w śmieszność. Širom operuje na granicy, gdzie powaga łatwo może stać się patosem, a maniera ekscentryczną dekoracją. I właśnie na tej krawędzi udaje im się utrzymać swój osobliwy czar.




tak:til, 2025
Foto: Iztok Zupan

Komentarze