Przejdź do głównej zawartości

Wszystko równa się jednemu



Przyznam szczerze, że po tej płycie nie spodziewałem się objawienia, ale po trwającej ponad pół wieku przygodzie z muzyką, nuta nostalgii oraz sentyment przeplatany zwykłym szacunkiem dla dorobku prekursorów muzyki rockowej pozostał nienaruszony. Podczas gdy wielu utytułowanych konkurentów Deep Purple dawno zrezygnowało z aktywnej kariery, oni wciąż grają, koncertują i robią to z niesamowitą pasją. Nawet odejście kluczowych członków zespołu, takich jak Ritchie Blackmore, Jon Lord i Steve Morse, nie zatrzymało rockowej legendy na długo. Don Airey, który dołączył po rezygnacji Jona Lorda, idealnie wpasował się w zespół, a Simon McBride – uzdolniony gitarzysta z Belfastu, dorzucił zauważalną dawkę nowej energii. Kiedy Steve Morse zdecydował się odejść, aby zaopiekować się żoną, McBride stał się stałym członkiem zespołu. Nie tylko świetnie sprawdził się w trasie, ale również chciał współpracować nad nowym materiałem. Wynikiem tej zgodnej kooperacji jest album Deep Purple = 1[2024]


Członkowie grupy wyjaśniają, że tytuł płyty jest najbliższy stwierdzeniu: wszystko równa się jednemu. Chociaż koncepcja zjednoczonego świata jest niesamowicie pociągająca, trzynaście premierowych piosenek Deep Purple, nie ma z nim wiele wspólnego. Ten zespół nigdy nie był konceptualny, ale teksty Iana Gillana zawsze utrzymywały zdrową równowagę między humorem, miłością a refleksją nad upływającym życiem. Teraz jest podobnie, mimo że 78-letni frontman, nie może już trafić w wysoko szybujące nuty. Muzycznie Deep Purple popycha rockowa agresja, która bez skrupułów rywalizuje ze współczesnymi dokonaniami konkurencji. Utwory Portable Door, Pictures Of You czy Lazy Sod wydają się osią płyty zbudowanej na kipiących energią gitarowych rajdach napędzanych rytmem perkusji i zwartymi popisami klawiszy. Ozdobą płyty są dwie rockowe ballady If i Were You oraz I’ll Catch You. Szczególnie ta druga nawiązuje do bluesowej tradycji i zdradza bardziej nostalgiczne cechy. Jednak większość nagrań nie wnosi żadnych progresywnych zmian, poza kontynuowaniem zaszczytnej roli ambasadorów hard rocka. 

Gdy inne legendarne zespoły, takie jak Led Zeppelin czy Black Sabbath, dawno zniknęły ze sceny, Deep Purple wciąż jest pełen życia. Nie muszą już udowadniać swojej klasy ikonicznymi okładkami. Ich muzyka mówi sama za siebie. Album jest kontynuacją wieloletniego pasma sukcesów Deep Purple, który wykazuje niewiele oznak starzenia, ale trzeba też jasno dodać, że na tym etapie kariery jest mało prawdopodobne, aby zespół rzucił na kolana współczesne pokolenie. Dla pozostałych sympatyków zespołu – a jest ich niemało, pozostaje szczery odruch aprobaty i szacunek dla dorobku legendarnych rockmanów, dla których zaawansowany wiek nie ma żadnego znaczenia.












Edel Music, 2024
Foto: Jim Rakete

Komentarze

  1. Rockmaniak02 sierpnia

    Kilka przyzwoitych kawałków, mimo widocznych ograniczeń wokalnych Gillana. Cóż wiek robi swoje, ale wstydu nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewierny Tomasz02 sierpnia

      ........ i z tego powodu na koncert "czerstwych drewniaków" jeszcze bym się wybrał

      Usuń

Prześlij komentarz