Przejdź do głównej zawartości

Trafić w czuły punkt emocji


Twórczość Hani Rani – polskiej pianistki, wokalistki i kompozytorki wyrasta z rzadkiej umiejętności słuchania świata tak, jakby był gotową partyturą. Jej muzyka opisuje emocje, korzystając z materii subtelnej: szmeru świata zewnętrznego, akustyki pomieszczeń, stukotu klawiatury otwartego pianina, drżenia strun. W kompozycjach Rani dźwięki otoczenia nie pełnią funkcji efektu specjalnego, stają się współautorem narracji – czasem głównym bohaterem: delikatnym, kruchym, niepozornym, ale niosącym znaczenie.

W centrum tego języka zazwyczaj stoi fortepian traktowany klasycznie i intymnie. Rani nie ukrywa fizyczności instrumentu. Przeciwnie, eksponuje mikroszczegóły: szelest mechanizmu, stukot klawiszy, skrzypienie siedziska, pracę pedału, stłumiony odcisk filcu. Takie brzmieniowe drobiazgi budują wrażenie bliskości, jakby słuchacz siedział tuż obok, gdzie w przestrzeni słychać muzykę, a także jej narodziny. Ten rodzaj bliskości łączy się z elektroniką, pogłosami, warstwami dronów i miękko brzmiących syntezatorów. Jednak elektronika rzadko dominuje, częściej przypomina powietrze w kadrze: dodaje barw, rozszerza perspektywę, przyciemnia albo rozjaśnia horyzont.

Na płytach takich jak Esja [2019], Home [2020] czy Ghosts [2023] słychać konsekwentną pracę nad atmosferą rozumianą jako suma dźwięku i ciszy. Rani komponuje tak, by pauza była znacząca, a długie wybrzmienia stawały się równorzędnym elementem frazy. To muzyka o pamięci, o powrotach, o czułości, ale także o napięciu kryjącym się pod powierzchnią pozornej ciszy. Charakterystyczne pozostaje wrażenie, że dźwięk ma swój cień, a po melodii zostaje delikatna poświata jak w fotografii analogowej. W tym sensie jej estetyka naturalnie łączy się z rejestrowaniem otoczenia. Nagrania terenowe są sposobem myślenia o kompozycji jak o przestrzeni, w której zawsze coś żyje i daje znać o sobie.

Wrażliwość na dźwięki świata zewnętrznego widać u Rani także w twórczości dla teatru i filmu. Jej muzyka często unika dosłowności. Zamiast ilustracji proponuje stan, zawieszenie, puls, fakturę, w których łatwo wyobrazić sobie pojedynczy kadr: w tle szmer włączonego grzejnika, daleki ruch ulicy, skrzypienie podłogi, a na pierwszym planie fortepian odzwierciedlający wewnętrzne drżenie postaci. Taka strategia opiera się na przekonaniu, że emocje w kinie rodzą się w równym stopniu z tego, co pierwszoplanowe, jak i z tego, co ledwo uchwytne. 

Właśnie tak rozumiana postawa artystyczna staje się szczególnie czytelna w kontekście premiery płyty Hania Rani Sentimental Value [2026], splatającej się z pracą nad oryginalną muzyką do nagrodzonego Złotym Globem filmu Joachima Triera o tym samym tytule, docenionego także w Cannes i obsypanego Europejskimi Nagrodami Filmowymi 2026 – w tym statuetką za muzykę Rani. Sam proces powstawania ścieżki dźwiękowej przypomina manifest artystycznej intuicji: kompozycje nabierały kształtu przed montażem, zanim złożono choćby jedną klatkę. Zamiast gotowych scen Rani otrzymała starannie napisany scenariusz oraz wolność twórczą, by uruchomić własną wyobraźnię. To szczególny rodzaj zaufania, rzadki w kinie, a zarazem spójny z jej metodą pracy: najpierw słucha się sensu, dopiero później tworzy dźwięk. 

Sentimental Value to film o nieobecności mającej wpływ na całe życie. Obraz z metodyczną wrażliwością pokazuje, że intencja nie unieważnia skutków, a spóźniona rodzinna czułość bywa trudniejsza do udźwignięcia niż trwający latami chłód. Relacje trójki bohaterów nie są dane raz na zawsze. Ulegają zmianom, przesunięciom, gęstnieją, rozluźniają się, wracają. Te niuanse znalazły się w centrum uwagi kompozytorki i stały się osią rozmów z reżyserem o muzyce, sztuce oraz o filozofii stojącej za pojęciem tytułowych Wartości Sentymentalnych. W tym filmie łatwo jest dostrzec, jak dźwięk otoczenia wpisuje się w temat: sentyment nie jest jedynie wspomnieniem obrazu, bywa pamięcią akustyczną. Dom pamięta po swojemu, poprzez skrzypienie schodów, inną barwę ciszy w salonie, czy odmienny stukot filiżanek odkładanych wciąż w to samo miejsce.

Pod koniec lata 2024 roku Hania Rani pojechała do Oslo razem z inżynierem dźwięku Agatą Dankowską, by spędzić kilka dni w domu będącym główną lokacją filmu. Ekipa filmowa wyjechała w tym czasie do Francji na kolejne zdjęcia, dzięki czemu obie artystki mogły swobodnie eksplorować przestrzeń, zarówno wizualnie, jak i dźwiękowo. Wewnątrz budynku powstały nagrania terenowe: odgłosy przedmiotów i mebli znalezionych w mieszkaniu, drobne brzmienia codziennych czynności, a także zapis kilku fortepianowych miniatur. Tym samym, dom istotny dla fabuły filmu został cichym świadkiem splątanych trajektorii jego mieszkańców, ale w muzycznym języku Rani nie jest metaforą, a realnym uczestnikiem wydarzeń. Dźwięki otoczenia bywają tutaj bardziej wiarygodne niż efekty studia, bo niosą przypadek, nierówności i dźwiękowe echa ludzkiej obecności.

Sentimental Value konsekwentnie manifestuje kolejny etap tej samej drogi: od fortepianu jako centrum emocji, po rozległą przestrzeń traktowaną jak instrument. Nagrania realizowane w studiach Abbey Road i Polskiego Radia dodają tym utworom podwójnej perspektywy. Z jednej strony prestiż miejsc i dużego smyczkowego składu, z drugiej praktyka uważnego podsłuchiwania świata. U Rani te dwie sfery nie kłócą się ze sobą. Profesjonalne studio nie odcina artystki od szmeru codziennego życia; raczej pozwala ten szmer precyzyjnie osadzić w kompozycji, nadać mu odpowiednią głębię, proporcję i dramaturgię.
Wartość sentymentalna nowych utworów Rani nie sprowadza się do nostalgii. To raczej sztuka uważnego kadrowania dźwięku tak, by zwykłe brzmienie stało się nośnikiem znaczeń. W czasach nadmiaru bodźców jej utwory proponują odwrót od spektaklu w stronę uważności. Uczą, że atmosfera nie jest tłem, tylko treścią. Jeśli Sentimental Value ma stać się zapisem pamięci domu, to trudno wyobrazić sobie język bardziej adekwatny niż jej własny: muzykę, w tej muzyce ciszę, a w tej ciszy szelest miejsca pozostający na granicy słyszalności, idealnie trafiający w czuły punkt emocji.



Gondwana Records, 2026
Foto: Martyna Galla

Komentarze

  1. STRADIVARIUS03 lutego

    To fascynujące, jak Rani rozwija się muzycznie. Minimalistyczne środki, ale precyzyjna forma. Świetnie słychać pracę nad frazą, oddechem i dramaturgią. Produkcyjnie czysto i selektywnie. Z miksu wychodzą detale, które robią całą robotę. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  2. P-a-c-y-f-a03 lutego

    Utwór tytułowy, Rachel i Speaking to the Past urządziły mi dzisiaj wieczór - co za głębia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Sentimental Value" brzmi jak album zbudowany z ledwo zauważalnych półcieni, a jednak zostawiających po sobie wyraźny ciężar emocji. Najbardziej wciąga to, że wcale nie czujemy, że muzyka powstaje z małych drobiazgów - czasami sentymentalnych, ale pozbawionych płytkich emocji, odbieranych bardziej jak czułe spojrzenie wstecz, które nie udaje, że nic nie bolało.

    OdpowiedzUsuń
  4. < kantor wymiany >04 lutego

    Coraz bardziej przemawiają do mnie symfoniczne wypady Rani. Tutaj utwór tytułowy, a wcześniej równie poruszająca współpraca z Manchester Collective.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz