Przejdź do głównej zawartości

Dla tych, co istnieją


Martyn Deykers, holenderski twórca muzyki elektronicznej obecnie rezydujący w Waszyngtonie, wraz z wydaniem płyty Martyn Music For Existing [2026] składa deklarację wiary w sens pracy nad dźwiękiem. Jego projekt wybiera ideę obecności, z której wynika tytuł: istnieć razem, istnieć świadomie, istnieć w chwili, gdy spotykają się artyści, instrumenty, technologia i słuchacze. Album jest próbą utrwalenia szczególnego momentu, w którym dramaturgia nagrań otwiera przed nami rozległą przestrzeń, a improwizacja zyskuje rangę pełnoprawnej struktury. 

W obrębie płyty słychać mistrzostwo w prowadzeniu i uwalnianiu energii, bez pośpiechu, bez zbędnych ozdobników. W centrum leży miłość do samego aktu tworzenia muzyki traktowanej jako czynność łącząca, zdolna do oporu wobec kulturowych mód. W warstwie brzmieniowej album przypomina wielobarwny gobelin, który wyrasta z zamiłowania Martyna do jazzu. Jazzowy instynkt objawia się w przebiegach rytmicznych, w dynamice, w swobodzie prowadzenia narracji mogącej zmieniać kierunek bez utraty przewodniego motywu. W wielu fragmentach elektronika nie przejmuje całkowicie sceny, raczej zgadza się na rolę jednego z uczestników rozmowy, zostawiającego dużo miejsca na wypowiedz pozostałych artystów. 

Music For Existing pokazuje, z jak dużą swobodą Martyn porusza się między różnymi porządkami dźwiękowych struktur. Phantom Jazz splata odpowiednio spreparowane bity z jazzowym rytmem perkusji, której drganie i miękkość uderzeń współistnieje z ciężarem elektroniki. W rezultacie powstaje muzyka utrzymująca rytm, ale oddalająca się od przewidywalności. Nagranie No One Plays the Game wydaje się momentem aktywującym przestawienie skali. Słuchamy wolniejszego, sennego krajobrazu, w którym detale mają pierwszeństwo przed elektroniczną poświatą. Martyn demonstruje tu aranżacyjną biegłość, umieszczając utwór w atmosferze opartej na subtelnych przesunięciach omijających efektowne zwroty akcji. W Remnants dźwięki fortepianu i elektroniki zderzają się dysonansowo, tworząc brzmieniową tarczę z napięć. W partiach przejściowych łamane rytmy ustępują miejsca talerzom, a syntezatory odsłaniają perkusyjne tekstury przypominające jazowy styl prowadzenia frazy. 

Szczególnego znaczenia nabiera słowna miniatura Musa At Erbil, gdzie słyszymy prozę Mousy Okwongi. Jego głos wyróżnia się poetycką intymnością i otwiera perspektywę na niejasny pęd współczesnego świata, ludzką samotność, ale też radość z rodzącej się kreatywności. Tekst brzmi jak komentarz wpisany w tkankę albumu i działa jak katalizator jego głównych tematów. W ostatnich fragmentach Music For Existing wchodzi w stan bardziej improwizacyjny. Tutaj najlepiej słychać jak jazzowe struktury wpływają na konstrukcję całej płyty. Utwory przypominają luźne rozmowy. Pojawiają się wątki, które raz wybrzmiewają jasno, innym razem rozmywają się w elektronice, a następnie wracają w przekształconej formie. Album finalizuje kompozycja When the Sleeper Wakes o wyraźnie astralnym charakterze domykającym krąg wielowarstwowych znaczeń.

Music For Existing pozostawia słuchacza z poczuciem, że wartość muzyki nie sprowadza się do ostatecznego wyniku, lecz do chwili, w której twórcy odnajdują wspólny język. Martyn buduje album jako przestrzeń do uczestnictwa: brzmienie zaprasza, współtwórcy nadają mu wielogłos, a poetyckie wersy porządkują emocje wokół filozoficznych tematów projektu. Płyta holenderskiego twórcy zachęca do świadomej obecności i przypomina, że muzyka jest sposobem budowania relacji, w której konstruktywne spotkanie zawsze przynosi rezultat.




3024 Music, 2026
Foto: Yosh Sisk

Komentarze

  1. STRADIVARIUS18 maja

    Żywa perkusja i jazzowe nuty pełnią tu rolę prawdziwej ozdoby. Moje wyróżnienie dla "Whiplashed"

    OdpowiedzUsuń
  2. < kantor wymiany >19 maja

    Z ciekawości przesłuchałem poprzedni album Martyna - Through Lines, który moim zdaniem już dwa lata temu wyznaczył kierunek. Music for Existing ambitnie idzie jeszcze dalej i staje się definicją współczesnej idei Future Sounds Of Jazz, przefiltrowanej przez dub, breakbeat i elektroniczny minimalizm w idealnie odmierzonych proporcjach. Nie znalazłem tu słabego utworu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz