Sztuka flamenco działa na słuchacza jak dobrze opowiedziana historia: wciąga, przyspiesza tętno, potrafi zranić i uleczyć w tym samym momencie. Gdy jej centrum stanowi gitara uzupełniona żarliwym wokalem, powstaje uczucie napięcia pomiędzy dyscypliną a spontanicznością, precyzyjnym rytmem a nieprzewidywalnym wybuchem emocji. Urok tej kombinacji bierze się z faktu, że muzyka flamenco niczego nie udaje. Jest żywą energią samą w sobie. Słychać w niej chropowatość głosu, napięcie oddechu, gwałtowność ataku strun, na których wisi cały sens. Flamenco często rodzi się z niedoskonałości: z pęknięcia barw, z szorstkiego vibrato, z uderzenia palców o pudło gitary brzmiących jak niezdarny krok na wyboistej drodze życia. Słuchanie flamenco przypomina wejście do świata o własnych prawach czasu. Wiele stylów flamenco opiera się na cyklach rytmicznych compás przypominających koło: cykle wracają, ale za każdym razem niosą inną energię. Nawet na słuchacza nieznającego teorii, compás działa instynkt...
o muzyce z kulturą