Album Di Hotel Malibu [2026] ustawia Thee Marloes w nowej perspektywie. Po ostatniej płycie Perak [2024] trio z Surabai zdecydowało jeszcze bardziej przeorganizować własne brzmienie. Teraz aranżacje poruszają się w szerszym spektrum – pojawiają się nowe barwy, instrumenty, nieoczekiwane zwroty rytmiczne i luźniejsze podejście do struktury nagrań. Zespół opisuje zmiany jako odpowiedź na intensywne lata scenicznej obecności: społeczne realia, życie w ciągłym ruchu i wszystko to, co nagły międzynarodowy sukces wniósł do ich codzienności.
Siłą Thee Marloes pozostaje praca zespołowa. W skład tria wchodzą: wokalistka i klawiszowiec Natassya Sianturi, gitarzysta i producent Sinatrya Dharaka oraz perkusista Tommy Satwick. Zespół zawsze działał jak jeden organizm, a utwory grupy kształtowały zbieżne zainteresowania i stylistyczne punkty odniesienia krążące wokół soulowej estetyki osadzonej na sprężystym fundamencie basu i perkusji.
Otwierający album Under the Silver Moon jest tego dobrym przykładem. Chwytliwa melodia, przewiewne tło i dwustopowy motoryczny rytm niosą słodko-gorzką historię relacji na odległość. W tej piosence Thee Marloes pokazują klasę w dawkowaniu środków: melodia pozostaje klarowna, a emocje płyną podkreślane odpowiednio ustawionymi akcentami sekcji rytmicznej. Z kolei utwór Years przynosi zapis biograficznego napięcia; to kartka z życia Natassyi Sianturi i jej osobistych zmagań z decyzją, by porzucić stabilną posadę na rzecz pełnoetatowej kariery wokalnej. W jej miodowym głosie słychać ciężar decyzji, a zarazem jasność celu. Zespół prowadzi tę historię z wyczuciem dramaturgii, budując napięcie drobnymi zmianami dynamiki, jakby każde wejście instrumentu oznaczało kolejną myśl dopisaną do niedawnych wspomnień. Nagranie Harap Dan Ragu otwiera zręczny gitarowy riff. Wokal prowadzony po indonezyjsku działa jak deklaracja przywiązania do własnego miejsca na ziemi. Utwór krąży wokół życia, śmierci i emocji unoszących się nad nimi jak satelity, ale Thee Marloes potrafią mówić o rzeczach ostatecznych bez patosu, zamieniając refleksję w kołyszący ruch, gdzie melancholia idzie pod rękę z urodą melodii.
Łagodna zmiana nastroju przychodzi wraz z utworem The More. W tym miejscu trio zawęża kadr i prowadzi słuchacza w stronę poetyckiej introspekcji. Puls bębnów pracuje jak serce w przyspieszonym rytmie, ale muzycy grają z powściągliwością, co potęguje wrażenie skupienia. Forma filozoficznej ballady dla dorosłych rozkwita w nagraniu Through the Changes opowiadającym o tym, jak oswajamy i wyobrażamy sobie to, co przychodzi po śmierci. Zespół gra tu z ogromnym wyczuciem: żadnego nadmiaru, raczej precyzyjnie dobrane gesty, pauzy i miękkie podparcia harmonii towarzyszące intymnej linii wokalnej skierowanej bezpośrednio do słuchacza.
Gdy album ponownie wraca na parkiet, I’d Be Lost otwiera przed nami niebo. Utwór jest wyznaniem miłości podanym w formie przyjaznej, świetlistej, z rytmem ustawionym tak, by ciało samo szukało kroku. Nie ma wątpliwości, że w soulowych piosenkach Thee Marloes słychać globalny horyzont, ale równolegle słyszalny jest ich dom, język i lokalna tradycja. Di Hotel Malibu oferuje muzykę w wersji otwartej, komunikatywnej, czasem refleksyjnej, nasyconej detalem, w naszej części świata w samą porę przypominającej o zbliżających się wakacjach i gorących podmuchach lata.
Big Crown Records, 2026
Foto: Kenny Soesilo

Komentarze
Prześlij komentarz