Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2026

Po ziemi, w stronę światła

Jeśli jest jedna rzecz, jakiej nauczyliśmy się z dorobku muzycznego Beth Orton na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat, to ta, że nie należy podchodzić do nowej płyty artystki z oczekiwaniem, że będzie brzmiała podobnie do poprzedniej. W nieustannie ewoluującej karierze pochodząca z Norwich brytyjska piosenkarka i autorka tekstów za każdym razem wprawnie żongluje instrumentami, gatunkami i stylami, odbierając słuchaczom poczucie komfortu wynikające z prostego przyporządkowania. Kolejne płyty Beth Orton nie tyle rozwijają jeden rozpoznawalny schemat, ile testują nowe sposoby mówienia o tych samych sprawach: o relacjach, pamięci, stracie, żałobie, nadziei. W ośmiu utworach  The Ground Above [2026] to podejście widać szczególnie wyraźnie. Po udanej próbie samodzielnego wyprodukowania płyty Weather Alive [2022] Orton zdecydowała powtórzyć podobny schemat pracy, ale tym razem bardziej skupia się na aranżacyjnych detalach, jednocześnie zachowując najważniejsze cechy własnej twórczośc...

Nie ma sensu umierać za cierpliwość

The City Is Coming To Erase It All [2026] brzmi jak opowieść prowadzona przez człowieka z sąsiedztwa, zbudowana z przebłysków światła i dalekich krajobrazów. Fink na nowej płycie w towarzystwie stałych współpracowników Tima Thorntona i Guy Whittakera przynosi na południowo-zachodni skraj Anglii język znany z wcześniejszych dokonań, a zarazem wprowadza do niego pozamiejską perspektywę, w której Kornwalia porządkuje przestrzeń rytmem oceanicznych fal, cichym szumem starych drzew i urokiem wiejskich dróg, których każdy zakręt dopowiada dalszą część historii.  Na The City Is Coming To Erase It All wewnętrzny spokój nie jest wyłącznie nagrodą, a napięcie przygasa tylko wtedy, gdy znajduje odpowiednią formę wyrazu. Zdanie otwierające album: Nie ma sensu umierać za cierpliwość , wybrzmiewa jak klucz do całej płyty. Już na wstępie sygnalizuje, że cierpliwość może być złudna, jeśli działaniu odbiera napęd. Nic więc dziwnego, że korzenie ośmiu nowych utworów prowadzą do Londynu, ale nie wy...

Architekt błękitnych przestrzeni

Ed O'Brien od lat pełni w Radiohead rolę szczególną, o której dosyć rzadko się mówi. To gitarzysta odpowiedzialny za atmosferę nagrań, za pogłosy, za soniczne plamy dźwięków, za to, co nadaje utworom Radiohead głębię i natychmiastową rozpoznawalność. Na drugiej solowej płycie Blue Morpho [2026] artysta zabiera tę wrażliwość na własne podwórko i buduje z niej siedem utworów o różnorodnej tożsamości, w której motywy wędrują, zmieniają barwę i rosną jak organizm pączkujący w kolejnych podziałach. Album nie stawia na błyskawiczny efekt, ale uruchamia proces zjawisk zachodzących na osi czasu – zjawisk skupionych, a zarazem niezwykle sugestywnych.   Blue Morpho wyrasta z trudnego okresu zawieszenia pamiętającego okres pandemicznego zamknięcia. O'Brien otwarcie mówi o depresji, z której wychodził w trakcie powstawania materiału. Czas spędzony na walijskiej prowincji, szkicowanie pomysłów na gitarze akustycznej i wsparcie od przypadkowo spotkanych muzyków, zainicjowało powstanie sze...

Inferno

Od kiedy szkocki duet Boards of Canada pojawił się na scenie, działał jak zniekształcony układ optyczny rzucający snop światła poza perspektywę ich rówieśników. Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych wszyscy pędzili w stronę futurystycznych brzmień w stylu Autechre czy Aphex Twin, bracia Michael i Marcus Eoin Sandisonowie wybrali inną drogę, tworząc dźwięki będące czymś w rodzaju wykrzywionego, mgławicowego snu. W muzyce duetu każdy szmer pozostaje śladem analogowego zużycia, a każda faktura przypomina chwiejny krok w nie do końca odtworzone wspomnienia, w których marzenia senne mieszają się z żywą materią. Wydany po latach milczenia album Boards of Canada – Inferno [2026] kontynuuje tę stylistykę, ale podkręca jej napięcie, prowadząc słuchacza ku przestrzeniom gęstszym, bardziej grawitacyjnym, obciążonym kaskadami dźwiękowych metafor. Tytuł płyty uruchamia natychmiastowy trop literacki. Dantejskie piekło z jego kręgami staje się matrycą, przez którą duet ogląda historię ludzkości....

W Indonezji ładnie grają

Album Di Hotel Malibu [2026] ustawia Thee Marloes w nowej perspektywie. Po ostatniej płycie Perak [2024] trio z Surabai zdecydowało jeszcze bardziej przeorganizować własne brzmienie. Teraz aranżacje poruszają się w szerszym spektrum – pojawiają się nowe barwy, instrumenty, nieoczekiwane zwroty rytmiczne i luźniejsze podejście do struktury nagrań. Zespół opisuje zmiany jako odpowiedź na intensywne lata scenicznej obecności: społeczne realia, życie w ciągłym ruchu i wszystko to, co nagły międzynarodowy sukces wniósł do ich codzienności.      Siłą Thee Marloes pozostaje praca zespołowa. W skład tria wchodzą: wokalistka i klawiszowiec Natassya Sianturi, gitarzysta i producent Sinatrya Dharaka oraz perkusista Tommy Satwick. Zespół zawsze działał jak jeden organizm, a utwory grupy kształtowały zbieżne zainteresowania i stylistyczne punkty odniesienia krążące wokół soulowej estetyki osadzonej na sprężystym fundamencie basu i perkusji.   Otwierający album Under ...

Niezmiennie pierwszy krąg

Kompozycja Pat Matheny Group – First Circle  [1984] tak chętnie wykonywana przez innych artystów, funkcjonuje w obiegu jazzowym jako punkt odniesienia, przykład instrumentalnej dyscypliny oraz modelowej równowagi między liryzmem a konstrukcyjną złożonością. Tytuł sugeruje powrót do źródła, inaugurację wędrówki i zamknięcie pełnego cyklu. Charakter utworu przybiera formę muzycznej podróży zachowującej autorski podpis: elegancję brzmienia, uporządkowaną architekturę napięć i zespołową narrację. Każdy akord pozostaje ze słuchaczem dłużej, niż wynikałoby z czasu trwania taktu, a struktura utworu przybiera niemal edukacyjną postać – melodia zatacza koło ze zmiennym ciężarem emocjonalnym, rytm zyskuje zróżnicowaną sprężystość, a istota aranżacyjnych zawiłości staje się w pełni czytelna dopiero po wielokrotnym przesłuchaniu całego nagrania.  First Circle wykonywany indywidualnie lub w nietypowym składzie wzmacnia wrażenie, że muzyka rozwija kilka motywów jednocześnie. Wokalne i...

Wyjątkowo szczęśliwy dzień

Jeff Parker od wielu lat rozwija własny język muzyczny oddalony od bezpiecznych schematów kariery. Już jako młody gitarzysta porzucił studia w Berklee College of Music tuż przed dyplomem, wybierając życie oparte wyłącznie na graniu. Zamiast Nowego Jorku ruszył do Chicago – miasta otwartego na eksperymenty, improwizację i twórcze ryzyko. Ta decyzja wyznaczyła charakter całej jego drogi artystycznej. Parker zawsze poszukiwał przestrzeni żywej, płynnej, pozbawionej akademickiego ciężaru, wymykającej się zawodowym kalkulacjom. Właśnie z takiej rozumianej filozofii narodził się koncertowy zapis  Jeff Parker   ETA IVtet – Happy Today [2026]. Historia kwartetu wyrasta z losowego splotu wydarzeń, lokalnych spotkań i wieloletniej praktyki wspólnego grania. Po przeprowadzce do Kalifornii Parker regularnie występował z perkusistą Johnem Herndonem podczas niedzielnych sesji w Atwater Village. Niedługo później poniedziałkowe rezydentury przeniosły się do niewielkiego lokalu ETA w Highl...