Przejdź do głównej zawartości

Promyk światła nad wzburzonym morzem


Na płycie Steve Hackett & Steve Rothery The Roaring Waves [2026] spotyka się dwóch gitarzystów o wyraźnie ukształtowanych stylach, których nazwiska od dekad należą do najważniejszych w historii rocka progresywnego. Album jest niemal w całości instrumentalny. Opiera się na charakterystycznym brzmieniu gitar, klawiszach, basie i punktualnej sekcji rytmicznej, ale zawartość płyty nie sprowadza się do gitarowego pojedynku. Obaj muzycy prowadzą ze sobą konstruktywny dialog, podporządkowując wspólnotową wizję dramaturgii całego przedsięwzięcia.

Utwór The Storm wyznacza kierunek płyty. Rozbudowana kompozycja stopniowo zwiększa napięcie, wykorzystując kontrast między oszczędnymi fragmentami a bardziej intensywnymi partiami. Hackett wnosi charakterystyczną ekspresję i zamiłowanie do budowania nastroju, Rothery odpowiada melodyką oraz płynnością frazy. Sekcja rytmiczna oraz klawisze tworzą dla obu gitar mocny fundament, dzięki czemu utwór zachowuje przejrzystość mimo bogatej aranżacji. Sandsend przynosi uspokojenie i bardziej liryczny charakter. Gitary otrzymują więcej przestrzeni, a dyskretna praca klawiszy i bębnów pozwala skupić uwagę na melodyce. Red Dragon ponownie zwiększa energię. Mocniejszy rytm i bardziej zdecydowane partie gitarowe nadają nagraniu wyrazistość, a czytelna produkcja pozwala dobrze usłyszeć relacje między poszczególnymi warstwami.

 

Największe ambicje ujawnia utwór tytułowy. The Roaring Waves jest centralnym punktem albumu i właśnie tutaj najlepiej słychać, że projekt został zaplanowany jako coś więcej niż spotkanie dwóch gitarzystów. Kompozycja rozwija się etapami, zmienia tempo i intensywność, a kolejne partie instrumentów są podporządkowane większej strukturze. Hackett i Rothery mają wystarczająco dużo przestrzeni, by zaprezentować swoje umiejętności, ale żadna z gitar nie dominuje nad całością. 

Cały materiał spaja morska tematyka. Inspiracje luźno łączą się z historią żeglugi, Morzem Czarnym, odniesieniami do historii radzieckiego okrętu podwodnego K-129 oraz wydarzeniami przywoływanymi tytułami utworów Red Dragon i The Black Sea. Te odniesienia tworzą kontekst dla muzyki, ale album działa przede wszystkim jako instrumentalna opowieść, w której każdy utwór przemyca nieco inny charakter. Wyjątkiem pod względem formy jest finałowy Pacific Coast Highway – najbardziej osobisty fragment płyty. Pojawiają się tu głosy członków rodzin Hacketta i Rothery’ego, a wszystko spaja harmonijka ustna wprowadzająca cieplejszy, bardziej bezpośredni ton. 

The Roaring Waves nie próbuje udowadniać, który z dwóch instrumentalistów jest lepszym gitarzystą. Jego wartość wynika z odejścia od takiej rywalizacji. Hackett wnosi do projektu charakterystyczną ekspresję i zamiłowanie do budowania nastroju, Rothery odpowiada melodyką i emocjonalną powściągliwością, a pozostali muzycy nadają tym pomysłom odpowiednią podstawę. Z tego połączenia powstaje album spójny, ciekawie zaaranżowany, świadomy progresywnego charakteru. 

Wydawnictwo okazuje się więc udanym spotkaniem dwóch muzycznych osobowości, które potrafiły znaleźć wspólny język bez rezygnowania z własnej tożsamości. Album ma wyraźną koncepcję, konsekwentną atmosferę i dobrze przemyślaną dramaturgię. Jego największą siłą pozostaje muzyczna równowaga. Hackett i Rothery grają tu dla kompozycji, a nie przeciwko sobie. Dzięki temu ich wspólna podróż okazuje się czymś więcej niż atrakcyjnym spotkaniem dwóch legend. To duży pełnoprawny album, w którym gitarowe umiejętności służą melodii, aranżacje wspierają emocje, a morska symbolika tworzy ramy dla muzyki, która potrafi przemówić bez zbędnych słów.



InsideOutMusic, 2026
Foto: Instagram art

Komentarze