Hovvdy – Big World [2026] to płyta o dorastaniu rozumianym jako codzienna praca nad sobą i ludzkimi relacjami. Teksański duet Charlie Martin i Will Taylor, którzy zaczynali od slowcore’u, od kilku lat konsekwentnie przesuwają swój zespół w stronę indie popu, zachowując przy tym zamiłowanie do oszczędnych form, miękkiego brzmienia oraz osobistych refleksji. Po rozbudowanym, dwupłytowym wydawnictwie Hovvdy sprzed dwóch lat, nowy album brzmi bardziej kameralnie. Zamiast imponować rozmachem, skupia się na tekstach piosenek i aranżacyjnych detalach.
Zmiana perspektywy dobrze służy Hovvdy. Duet najlepiej wypada wtedy, gdy pozwala instrumentom wybrzmieć bez krzykliwej ornamentyki. Utwór Life So Wide już na wstępie ustawia odpowiednią perspektywę. Słychać w nim akustyczne gitary, klawisze, dwa głosy oraz charakterystyczne dla zespołu tło pomieszczenia. Całość sprawia wrażenie nagrania wykonanego amatorską techniką DIY, które można potraktować jako zapowiedź głównego motywu płyty: próby pogodzenia ogromu świata z ograniczoną perspektywą pojedynczego człowieka.
Hovvdy czasami korzysta z cudzych tropów, ale traktuje je raczej jako materiał do przetworzenia niż gotowe wzorce. W niektórych piosenkach pojawia się stylistyczny ukłon czerpiący z brzmienia Kurta Vile’a, a na całej płycie słychać mieszankę indie rocka, folku, R&B i popu. Jednak zespół nie buduje z tych elementów katalogu wpływów, dzięki czemu piosenki wciąż pozostają rozpoznawalne jako Hovvdy.
Nagranie Way Down pokazuje bardziej eksperymentalną stronę tego podejścia. Wokal bywa schowany w produkcji, przez co tekst trzeba wyłapywać z szerszej perspektywy. Pojawia się pytanie: Co o tym myślisz?, a zaraz po nim wers: Awansowałem z punka na wyrobnika. To jeden z ciekawszych momentów płyty, ponieważ w kilku słowach zawiera refleksję nad drogą od młodzieńczego buntu do emocjonalnej dojrzałości mówiącej o zmianie bez wielkich deklaracji. Temat życiowej dojrzałości powraca w tekstach dotyczących związków, przyjaźni i rodziny. What I Had to spokojna ballada wzbogacona harmonijką i subtelnymi wpływami R&B. Jej punkt wyjścia jest prosty: człowiek zaczyna dostrzegać znaczenie drugiej osoby dopiero wtedy, gdy pojawia się możliwość jej utraty. Utwór Try Try Try przedstawia podobną gotowość do mierzenia się z konsekwencjami w bardziej żartobliwej formie: Jeśli chcesz mi przyłożyć / mogę przyjąć cios. Fraza ma w sobie coś z autoironicznego rapowania i dobrze pokazuje charakterystyczną dla Hovvdy umiejętność łączenia stylów.
Dużą część charakteru Big World tworzy produkcja. Akustyczne gitary są wyraziste, melotron dodaje ciepła, a programowane bębny wprowadzają rytmiczne rozwiązania bliższe hip-hopowi. Jednak nie wszystkie utwory korzystają z tej samej podstawy rytmicznej, dzięki czemu piosenki zachowują zróżnicowanie. W niektórych kompozycjach rytm schodzi na dalszy plan, pozwalając większą rolę odegrać głosom i fakturze instrumentów. Najlepszym przykładem jest Untitled oparty na powtarzaniu czterech wersów. Z czasem słowa zaczynają przypominać bardziej mantrę niż tradycyjny tekst piosenki, a kameralna perspektywa zostaje zestawiona z poczuciem ogromu świata. To jeden z momentów, w których Hovvdy osiąga coś więcej niż tylko przyjazny indie pop. Podobną funkcję pełni You Will Go Far. Utwór przygląda się zmianom zachodzącym w życiu dawnych znajomych i temu, jak młodzieńcze wersje nas samych ustępują miejsca dorosłemu myśleniu. Zespół wykorzystuje tu bardziej zdecydowany gitarowy groove, dzięki czemu refleksyjny tekst nie osuwa się w melancholię. Ważna jest również piosenka JJ wspominająca dawno niewidzianą bliską osobę: Człowieku, chcę do ciebie zadzwonić. Szczególnie dobrze działa moment: Szczerze - prawie się rozpłakałem, po którym pojawia się słoneczny motyw banjo. Taki kontrast jest typowy dla Hovvdy. Emocjonalny ciężar zostaje złagodzony tu przez aranżację, która pozwala złapać głębszy oddech.
Największą zaletą Big World pozostaje instrumentalna równowaga podporządkowana warstwie lirycznej. Martin i Taylor piszą o odpowiedzialności, bliskości, oddaleniu, pamięci widzianej z perspektywy dorosłego człowieka. Duet nie próbuje tych doświadczeń sztucznie powiększać. Wystarczają im chwytliwe melodie, kilka charakterystycznych barw, dobrze uchwycony tekst oraz przekonanie, że zwyczajne życie samo z siebie dostarczy wystarczająco dużo materiału, by stworzyć dwanaście dobrych piosenek.
Arts & Crafts, 2026
Foto: Taylor Clark

Komentarze
Prześlij komentarz