Dwudziestoletnia kariera Jerry’ego Legera to przykład rzadkiej dziś konsekwencji: bez wielkich kampanii reklamowych, bez medialnych skandali, za to z niezmiennie wysokim poziomem pisania piosenek i żelazną dyscypliną wydawniczą. Kanadyjczyk kojarzony dotąd głównie z nurtem Roots i Americana, na płycie Waves Of Desire [2025] wykonuje wyraźny zwrot w stronę klasycznego popu – jednak nie tego współczesnego, ale zakorzenionego w latach 60 i 70, opartego na chwytliwych melodiach, instrumentalnym rzemiośle, i historiach opowiedzianych w trzy, cztery minuty. Okoliczności powstania płyty dodają jej szczególnego kontekstu. Waves Of Desire został nagrany w przerwie europejskiej trasy, w historycznym studiu Maarweg w Kolonii, nieprzerwanie działającym od lat 50. To miejsce, w którym aura analogowej przeszłości nie jest tylko wystrojem, lecz sprawnie działającą infrastrukturą – pomieszczeniami z naturalną akustyką i sprzętem pamiętającym inne epoki nagraniowe. Leger przyjechał tam ze swoim...
o muzyce z kulturą