Przejdź do głównej zawartości

Posty

Dla was pokrzywdzonych

Muzyka Kathryn Joseph – szkockiej piosenkarki i kompozytorki nosi w sobie uwodzicielską moc. Jej nagrania nie są gładkie ani łatwo przyswajalne, ale kiedy już się pojawią, najpierw trudno od nich się uwolnić – a potem, jeszcze trudniej je odrzucić. Brytyjka z wyczuciem drąży emocjonalne głębiny, żeby odkryć kolejne warstwy piękna. Ból w jej głosie jest drżeniem. Otoczony aureolą migotliwego światła, utrzymuje kruchy dystans między rozpaczą a pragnieniami. Podczas gdy jej debiut Bones You Have Thrown Me And Blood You Have Spilled [2015], skupiał się na surowym zestawieniu głosu i fortepianu, a kolejny album From When I Wake The Want Is [2018] wprowadził elementy perkusyjne, na najnowszej płycie Kathryn Joseph – For You Who Are the Wronged [2022], łagodne fale elektroniki aktywują dodatkową przestrzeń, na której linie klawiszy zachowują spartańskie poczucie intensywności. Szeptana intymność nagrania  what is keeping you alive makes me want to kill them for wprowadza słuchacza ...

Skinty Fia, ale można dosadniej

W irlandzkim słowniku zlepek słów "Skinty Fia" zasadniczo jest substytutem przekleństwa, lokalnym odpowiednikiem polskiego sformułowania "do kurwy nędzy". Po dwuletnim okresie pandemicznej izolacji, dla Fontaines DC  siarczysty epitet idealnie pasuje do ich zaktualizowanych odczuć; jest rodzajem przenośni dosadnie punktującej rozczarowanie światem zewnętrznym. Jeśli ich debiutancki album Dogrel [2019], był listem miłosnym napisanym do Dublina, a A Hero's Death [2020] projektem stworzonym w trasie – gdy zespół nawigował z dala od swojej ojczyzny, to najnowszy album Fontaines DC – Skinty Fia [2022] jest syntezą tych dwóch doświadczeń przesiąkniętych muzyczną ewolucją, ale pamiętającą o własnych korzeniach. Fontaines DC przedstawił się światu przez pryzmat mrocznej poezji, przywiązanej do ich irlandzkiej tożsamości opakowanej zestawem chwytliwych, porywająco jasnych melodii. Skinty Fia zwielokrotnia to nadrzędne odczucie. Pozwala odważniej rozrastać się nowym p...

Uważnie obserwujcie moje ruchy

Kurt Vile , nie jest już członkiem zespołu The War On Drugs. To, że ludzie przechowują jeszcze w pamięci mylne skojarzenia, jest w pełni zrozumiałe, bo duch nieobecnego gitarzysty wciąż stoi na straży brzmienia tej utytułowanej, amerykańskiej formacji. Ale trzeba też przyznać, że solowa kariera Kurta Vile, nigdy nie odeszła zbyt daleko od nostalgicznej twórczości The War On Drugs. Jego spokojna, nasiąknięta psychodelią gra na gitarze, nieprzerwanie zachowuje nadrzędny status. W obrębie najnowszej produkcji Kurt Vile (Watch My Moves) , instrument muzyka nabiera jeszcze większej śmiałości. Utwory Vile'a są cierpliwe i metodyczne. Rozwijają się stopniowo. Zachęcają do uważnej obserwacji tego co dzieje się w tekstach, zanim swobodnie przejdą do gitarowego solo lub sennej cody, która może być wdzięczną zapłatą za uważność lub ciężki dzień pracy. (Watch My Moves) odnajduje swój początek w krótkiej miniaturze zagranej na domowym pianinie. Goin on a Plane Today jest bardzo prosty, wręcz c...

Symbol

Za sprawą londyńskiej wytwórni Lo Recordings , znanej z niezwykle starannych tłoczeń płyt winylowych, Susumu Yokota 1961 – 2015, japoński twórca muzyki elektronicznej pośmiertnie przypomina o sobie reedycją najpopularniejszego albumu Symbol [2005]. Dla wytwórni płyta jest początkiem szerszego przeglądu rozległej dyskografii japońskiego wizjonera, obejmującej takie pozycje jak: Sakura [2000], Grinning Cat [2001] czy Kaleidoscope [2010]. Muzyczne poszukiwania Yokoty obejmowały szeroką paletę klubowych brzmień techno, a także breakbeat, funky i komercyjny house, ale rozciągnięte na trzy dekady stopniowe odchodzenie od uproszczonych schematów muzyki tanecznej doprowadziło artystę do wypracowania nowych technik pracy twórczej, by w końcu stworzyć album, którego nie sposób zaszufladkować. Unikając quasi-klasycznego transu i surowego minimalizmu, Japończyk składa w całość Symbol  – projekt dotykający ambientowych struktur, ale zachowujący ludzką twarz, skłaniający do pozostania uważ...

Niewzruszony łamacz serc

Niech moich czytelników nie zwiedzie dobroduszny pseudonim artystyczny szwedzkiego twórcy muzyki elektronicznej. Johnny Heartbreaker skrada się do nas w kruczoczarnej koszuli, skórzanych spodniach i jutowej masce na twarzy, raczej wróżącej kłopoty. Jego debiut przywędrował znikąd, manifestując niewiele więcej niż zagadkowy wygląd i okładkę z nazwą:  Cult Aesthetics [2022]. O ile pseudonim sztokholmskiego kreatora można uznać za żartobliwą mistyfikację, to już tytuł płyty mówi nieco więcej o atmosferze projektu, bo mamy tutaj do czynienia z enigmatycznym znaleziskiem spod znaku noise-industrial-techno, które nie jest przyjazne na parkiecie, i z całą pewnością nie jest relaksujące. Cult Aesthetics wprawdzie nie porzuca rytmu, ale też nie informuje słuchacza wprost o swoim stylu, celach i przeznaczeniu, a dwanaście utworów – bardziej niezręcznych niż eksperymentalnych, przenika nerwowa chwiejność przypominająca sadomasochistyczne praktyki. Tabs out  – otwierający płytę, zdaje...

Bezgraniczna miłość

Jeśli nigdy nie byłeś na tym pokładzie, nie ma powodu, żebyś teraz na niego wchodził. Wyznawcy, jakby nie było formacji legendarnej i wielce zasłużonej dla przemysłu muzycznego, z całą pewnością będą zachwyceni. Po sześciu latach oczekiwań otrzymują płytę zawierającą wszystko to, za co zespół tak bardzo kochają. Natomiast sympatycy i pilni obserwatorzy sceny muzycznej odetchną z ulgą, bo najnowszy album Red Hot Chili Peppers – Unlimited Love [2022] jest kompetentny i pocieszający, chociaż bardzo rzadko absorbuje uwagę słuchaczy świeżymi pomysłami. Bogata, pełna komercyjnych sukcesów, ale też spektakularnych porażek dyskografia Red Hot Chili Peppers, siedemnastoutworowym Unlimited Love odzyskuje potrzebny wigor, a za sprawą powrotu wirtuoza gitary Johna Frusciante – koleżeństwo i naturalną podporę. Wraz ze znanym producentem Rickiem Rubinem i doświadczonym inżynierem dźwięku Berniem Grundmanem, powołują do życia sprawdzone przed laty combo, gotowe sprostać nowym wyzwaniom. Unlimited ...

Wykorzystać pełnię życia

Pozwól sobie na chwile zdrowego egoizmu. Zainwestuj w siebie, zacznij traktować swój umysł i ciało jak sanktuarium – a wkrótce rozkwitniesz tysiącem barw i odkryjesz możliwości, o których ci się nie śniło. Na piątej płycie Guerilla Toss – Famously Alive [2022] liderka bostońskej art-rockowej formacji Kassie Carlson , celebruje radość z życia po wieloletnim uzależnieniu od opiatów. Famously Alive wydaje się być kulminacją długofalowej transformacji zespołu nieprzerwanie rozmawiającego z szorstką, dysonansową przeszłością, ale na zupełnie nowych warunkach. Wokalistka i autorka tekstów Kassie Carlson, multiinstrumentalista Peter Negroponte i gitarzysta Arian Shafiee, do perfekcji opanowali sztukę zaskakiwania słuchaczy kreatywnymi, odurzającymi wstrząsami. Jakby nie było, to wciąż piękny bałagan, ale tym razem obudzony, euforyczny, żywy, nasycony popowymi wtrąceniami podnoszącymi na duchu. Guerilla Toss zawsze mieli patent na noszenie dziwactw na ramieniu, ale w sposób, który zaskak...

Natchniony burzyciel

Trzech twórców kultury niezależnej: Dan Bejar, Spencer Krug i Carey Mercer stworzyli własny mikrokosmos w świecie kanadyjskiej sceny indie, ale na przełomie ostatnich trzech dekad, tylko temu pierwszemu występującemu pod pseudonimem Destroyer , udało się wypracować rozpoznawalną markę i przebić do świata popkultury. Z tendencją do otwartego stylu produkcji, Dan Bejar  – jak mało kto, potrafi zmieniać maski i umiejętnie dobierać rekwizyty, nie gubiąc przy tym własnej oryginalności. Trzynastopłytowa dyskografia Bejara koncentruje się na tematach związanych z jego spontanicznym charakterem. Budulcem jego piosenek zawsze były delikatne aluzje do miejsc, zabytków, kobiet, win, pogody, historii, powieści, płyt, spektakli, które Bejar kontemplował, a potem przekształcał w osobliwe dioramy, których zrozumienie może zająć całe wieki. Każdy album Destroyera jest czymś w rodzaju kalejdoskopu sugestywnych odczuć – często biegnących z zawrotną szybkością, przeplatanych postrockowymi impresjami ...

Po kolacji rozmawiamy o marzeniach

Mówi się, że większość najważniejszych rzeczy w życiu robi się przy stole. Przy nim się je, przy nim się randkuje, przy nim dzieli się opowieściami, wraca do wspomnień i podejmuje ważne decyzje. Dla brooklińskiego sekstetu utalentowanych nastolatków, powyższe spostrzeżenia stały się inspirującym punktem wyjścia do stworzenia przewiewnego zestawu czternastu piosenek wydanych pod tytułem: Michelle – After Dinner We Talk Dreams [2022]. Debiutancki projekt kolektywu skupia się na sile przyjaźni oraz wzajemnych relacjach. Większość nagrań porusza się po przyjemnościach i niebezpieczeństwach nowojorskiego życia, łagodząc paletę zróżnicowanych emocji popową konfekcją zahaczającą o elementy funku, muzyki soulowej i R&B. To świadoma eksploracja tego, co zgrana paczka młodych ludzi może otrzymać w zamian, za życzliwe traktowanie siebie i świata zewnętrznego. W obrębie After Dinner We Talk Dreams , członkowie Michelle przemierzają wspólną drogę w poszukiwaniu indywidualnego brzmienia, ale s...

Nieśmiałe oznaki przedwiośnia

Benedicte Maurseth – innowacyjna skrzypaczka, kompozytorka i propagatorka kultury norweskiej, albumem Hárr [2022] składa hołd dzikiej przyrodzie i ludziom gór zamieszkującym okolice jej rodzinnego regionu Hardanger. Brzmienie instrumentu Maurseth jest płynnie splecione z dyskretnie podaną elektroniką, nagraniami terenowymi i muzycznymi impresjami zaproszonych gości. Album podąża naprzód z niezmiennym spokojem przypominającym o naszym nierozłącznym związku z naturą, ale również i o tym, że dla kultury muzycznej istnieje alternatywna rzeczywistość. Utalentowana skrzypaczka jest otwarta na wiele współczesnych stylów muzycznych. Album luźno zawieszony pomiędzy norweskimi melodiami ludowymi, wolną improwizacją, elementami muzyki konkretnej i oryginalnymi nagraniami zebranymi z otwartych przestrzeni Hardanger, jest po części archiwalnym zapisem rodzinnych wspomnień, a po części portretem surowego, nietkniętego ludzką ręką krajobrazu Norwegii. Hárr podąża krętymi ścieżkami wyobraźni. Nie m...

Nakarmić maszynę

Siedem lat temu saksofonowo-perkusyjny duet Binker Goldin i  Moses Boyd  przedstawili się światu debiutanckim albumem Dem Ones [2015], który zdobył nagrodę MOBO awards. Po wydaniu drugiej płyty Journey To The Mountain Of Forever [2017], Brytyjczycy podjęli decyzję o skupieniu się na solowych projektach. Nominowane do nagrody Mercury Prize wydawnictwo Moses Boyda – Dark Matter [2020] spotkało się z dużym zainteresowaniem słuchaczy. Na trzecim krążku  Binker Golding & Moses Boyd – Feeding The Machine [2022], duet ponownie łączy siły i przenosi swoją twórczość w zupełnie nowy wymiar.  W obrębie sześciu kompozycji Feeding The Machine  daje się zauważyć pogłębioną współpracę z twórcą muzyki elektronicznej, Maxem Luthertem . Jego hipnotyczne pętle i swoboda w kształtowaniu atmosfery nagrań, zręcznie połączone z bębnami i ekspresyjną ścieżką saksofonu powoduje, że mamy tutaj do czynienia z inteligentną koncepcją, która może nas uwodzić, ekscytować, a jednocześ...

Po prostu zrobić muzykę

Tytułem płyty Music for Doing [2022], nowojorski perkusista Mark Guiliana jasno określa swój cel. Niewielu artystów jest tak biegłych w łączeniu elektronicznych pejzaży z rytmicznymi zawiłościami jazzowych improwizacji – a Guiliana naprawdę potrafi to zrobić. Jego płynna estetyka przemierza wiele obszarów muzycznych. Współpraca z liczną grupą utytułowanych artystów, m.in. izraelskim wirtuozem kontrabasu Avishai Cohenem , udział w sesji Black Star [2016] Davida Bowiego, jak również kilka różnorodnych projektów indywidualnych, czytelnie definiuje światopogląd perkusisty, dla którego najlepszym sposobem na utrzymanie wysokiego poziomu technicznych umiejętności, jest nieskrępowana eksploracja nowych terytoriów. Głównym składnikiem ośmiu kompozycji Music for Doing jest odpowiednio spreparowana muzyka elektroniczna, zostawiająca dużo miejsca na rytmiczne dopowiedzenia układające się w przemyślne struktury. Album brzmi miękko, a zarazem wyjątkowo współcześnie skupiając się na kreatywnych...

Pustynnym szlakiem Tauregów

Niespełna rok temu populacja Tamanrasset, głównego miasta algierskich Tuaregów przekroczyła sto tysięcy mieszkańców. Na początku 2019 roku rozpoczęła się budowa pierwszego w mieście profesjonalnego studia nagrań pod nadzorem lokalnego zespołu rockowego Imarhan . Po zakończeniu budowy muzykujący kwintet nazwał je Aboogi, oddając hołd wczesnym strukturom architektonicznym, które pomogły stworzyć wioski ich przodków. To właśnie w tym własnoręcznie zbudowanym studiu, grupa uchwyciła większość pomysłów zasilających ich trzeci album o tej samej nazwie  Aboogi [2022]. Jak każda płyta Imarhan, Aboogi jest entuzjastyczna, zapalona, naznaczona zwinnym podkładem instrumentalnym, z pierwszoplanową rolą gitar oraz ciepłymi harmoniami wokalnymi przemycającymi zaktualizowany komentarz społeczno-polityczny. Jednak w ramach tej rozpoznawalnej konfiguracji grupa brzmi bardziej dostojnie niż kiedykolwiek wcześniej, produkcja jest perfekcyjnie dopracowana, a instrumenty nakładają się na siebie w or...

Wyspa zwodniczych hałasów

Islands of Noise [2022] drugi album Modern Nature – ruchomego projektu prowadzonego przez urodzonego w brytyjskim Blackpool muzyka Jacka Coopera , będącego wcześniej częścią niezależnego duetu Ultimate Painting , może wzbudzić podziw słuchaczy. Zmienna wielobarwna instrumentacja, wewnętrzna dyscyplina, mistyczne teksty, przekonujący wokal oraz udział gwiazd współczesnej sceny free jazzowej: saksofonisty Evana Parkera i pianisty Alexandra Hawkinsa sygnalizują, że mamy tutaj do czynienia z poważnym, twórczym przedsięwzięciem.                                              " Nie bój się, wyspa jest pełna odgłosów "  Kiedy Cooper napisał ten cytat pochodzący ze sztuki Williama Szekspira na ścianie swojego studia, zapoczątkował tym samym dwuletni okres intensywnych prac obfitujących w plątaninę skrajności: od natury muzyki, hałasu i ciszy do chaosu, zamieszania i destruk...

Co zbudowały pracowite mrówki

Wraz z ubiegłorocznym debiutem For the first time [2021], londyński septet Black Country, New Road zdobył szereg wyróżnień, które na przebojowy gang licealistów zrzucił falę zainteresowania przypominającą małe tsunami. Wynikający z tego przypływ dobrze zagospodarowanego chaosu zapewnił im honorowe miejsce pośród awangardowych brytyjskich zespołów rockowych, takich jak Black Midi, Squid czy Dry Cleaning, ale pozostawił też echo wracającego pytania: czy ich debiut był wystarczająco dobry? Premiera drugiej płyty Black Country, New Road – Ants From Up There [2022] jest ambitnym krokiem idącym w kierunku rozwiania tych wątpliwości, a przede wszystkim utrwalenia nazwy zespołu w pamięci słuchaczy – bo z tematyczną spójnością na wpół koncepcyjnego dzieła sztuki i komfortową chemią grupy, która w końcu dojrzała do swojego brzmienia, jest to jedna z najciekawszych płyt, jakie powstały ostatnio w pobrexitowej krainie wielkich znaków zapytania. Tak więc nasi ulubieni autorzy Sunglasses , dosta...